Zarządzanie dostawcami 4 min czytania

Dual Sourcing vs Single Sourcing - co wybrać?

Dual sourcing czy single sourcing

Pytanie wraca przy każdym ważniejszym zakupie. Postawić na jednego dostawcę i zbudować z nim mocną relację, czy rozłożyć dany asortyment na kilka źródeł, żeby spać spokojniej. Nie ma tu jednej dobrej odpowiedzi. Wszystko zależy od tego, co kupujesz, ile tego jest i co się stanie, gdy dostawa nie dojdzie na czas.

Jeden dostawca

Skupienie całego wolumenu u jednego partnera daje konkretne korzyści. Najbardziej oczywista to cena. Większe zamówienia oznaczają rabaty ilościowe, lepsze warunki płatności i to, że jako duży klient jesteś obsługiwany priorytetowo. Dochodzi do tego prostota: jeden kontakt, jedna umowa, jedna faktura, mniej papierologii i niższe koszty obsługi. Z czasem taka relacja się pogłębia, dostawca lepiej rozumie twoje potrzeby, pojawia się przestrzeń na wspólny rozwój produktów i wymianę wiedzy.

Druga strona medalu to ryzyko, że całe jajko wkładasz do jednego koszyka. Bankructwo, pożar w fabryce, opóźnienie albo nagła podwyżka i nagle nie masz planu B. Z czasem rośnie też uzależnienie. Zmiana dostawcy robi się trudna, brakuje ci alternatywy przy stole negocjacyjnym, a druga strona to wyczuwa i potrafi wykorzystać. Bez konkurencji w tle słabnie też presja na innowacje i lepszą cenę.

Dwóch dostawców

Rozdzielenie zakupów między dwa źródła odwraca tę logikę. Dywersyfikujesz ryzyko, masz backup i nie tracisz ciągłości produkcji, gdy jeden z partnerów zawiedzie. Dostawcy wiedzą, że konkurują o twój wolumen, więc łatwiej o benchmarking cen i mocniejszą pozycję w rozmowach. Zyskujesz też elastyczność: możesz przesuwać proporcje zamówień albo spokojnie testować nowe źródła.

Płacisz za to wyższymi kosztami obsługi. Dwie umowy, więcej koordynacji, podwojona kwalifikacja. Skoro dzielisz wolumen, u żadnego z dostawców nie jesteś tak dużym klientem, więc rabaty są mniejsze, a twoja pozycja słabsza. Pojawia się też ryzyko, że dwaj dostawcy nie trzymają równego poziomu, różnią się jakością czy czasami dostaw.

Kiedy single sourcing ma sens

Jeden dostawca sprawdza się, gdy produkt jest unikalny i realnie nie masz alternatywy, na przykład rozwiązanie objęte patentem. Albo gdy to właśnie wolumen decyduje o cenie i konsolidacja daje rabaty rzędu ponad 20 procent. Sięgasz po niego również tam, gdzie potrzebna jest głęboka współpraca, wspólny rozwój, customizacja pod ciebie, oraz wtedy, gdy zmiana dostawcy dużo kosztuje, bo wchodzą w grę dedykowane narzędzia, certyfikacje czy długa kwalifikacja.

Kiedy lepiej rozłożyć ryzyko

Dwa źródła warto mieć przy zakupach krytycznych dla operacji, gdzie przestój jest drogi, a produkcja działa w trybie just in time. Podobnie na niestabilnym rynku, z wahaniami cen surowców, napięciami geopolitycznymi czy ryzykami pogodowymi. Dual sourcing wymaga jednak odpowiedniej skali, twój wolumen musi wystarczyć dla dwóch dostawców. Dobrze działa też wtedy, gdy partnerzy mają różne przewagi: jeden tańszy, drugi mocniejszy jakościowo, albo ulokowani w różnych regionach.

Wariant pośredni: 70/30

W praktyce częsty jest podział hybrydowy. Dostawca główny obsługuje 70 procent wolumenu, drugi pozostałe 30 procent jako backup. Główny daje ci rabaty wynikające ze skali, drugi pozostaje gotowy zwiększyć dostawy, gdy będzie trzeba. Konkurencja między nimi nie wygasa, a ty cały czas masz zabezpieczenie. Proporcje dobierasz pod własną sytuację, 60/40 czy 80/20 też bywają sensowne.

Tabela decyzyjna

Najszybsza ścieżka do decyzji to zestawienie kilku kryteriów. Im więcej wskazań po jednej stronie, tym wyraźniejszy kierunek.

KryteriumSingle sourcingDual sourcing
Krytyczność produktuniskawysoka
Dostępność alternatywniskawysoka
Wolumen zakupumały lub średniduży
Stabilność rynkuwysokaniska
Budżet na zarządzanieniskiwyższy
Ryzyko w łańcuchu dostawakceptowalnenieakceptowalne

Jak to wygląda w praktyce

Producent elektroniki przy komponencie krytycznym, takim jak chip, idzie zwykle w dual sourcing w proporcji 60/40, z dwoma źródłami w różnych krajach. Płaci za to jakieś 8 procent więcej, ale ryzyko przerwania dostaw spada do minimum. Przy opakowaniach ten sam producent wybiera jednego dostawcę i dzięki skali oszczędza około 15 procent, bo ryzyko jest tu niewielkie.

W motoryzacji logika jest podobna. Silniki, oparte na własnej technologii, idą do jednego dostawcy na długoterminowym kontrakcie. Standardowe śruby i drobne elementy rozkłada się nawet na trzy źródła, żeby utrzymać stałą presję cenową.

Zanim podejmiesz decyzję

Warto sobie odpowiedzieć na kilka pytań. Ile kosztuje jeden dzień przestoju. Jak długo trwa kwalifikacja nowego dostawcy. Jaka jest twoja realna siła przetargowa. W jakiej kondycji finansowej jest dostawca. Czy rynek w ogóle oferuje alternatywy. Z grubsza reguła brzmi tak: przy produktach klasy A, krytycznych i wysokowartościowych, skłaniaj się ku dwóm źródłom, a przy klasie C, mniej istotnej, spokojnie wystarczy jeden dostawca.

Jeśli chcesz policzyć to konkretniej, zajrzyj do naszych narzędzi do analizy ryzyka i oceny dostawców, które pomogą oszacować koszt przestoju i porównać oferty.

#dostawcy#strategia#zarządzanie ryzykiem#dual sourcing

Podobało się? Zapisz się na newsletter

Co tydzień nowe artykuły, narzędzia i informacje rynkowe - prosto na maila.